Miała być pocztówka. Przyszło całe morze dobra.
Kiedy Marshall - Pies do zadań specjalnych odwiedził nasz Zakład Pielęgnacyjno-Opiekuńczy, opowiedzieliśmy mu o jednym z naszych Pacjentów – panu Hieronimie. Pan Hieronim przez wiele lat pływał na jachtach. Morze było jego pasją, wspomnieniem i kawałkiem życia, do którego często wraca.
Podczas rozmowy nasza koordynatorka rzuciła tylko jedno zdanie: – Marshall, znasz tylu wspaniałych ludzi w całej Polsce... Może ktoś znad morza wysłałby panu Hieronimowi pocztówkę z pozdrowieniami?
Kilka dni później do ZPO dotarła paczka. Zaadresowana imiennie do pana Hieronima.
Nie było w niej jednej pocztówki.
Była kapitańska czapka, kubek Kapitana, model kutra, latarnia morska, bursztynowe mydełko, muszle, marynistyczne pamiątki i magnesy – wszystko pachnące morzem i przywołujące najpiękniejsze wspomnienia.
To był prezent, ale przede wszystkim ogrom wzruszenia. Pan Hieronim z radością oglądał każdy przedmiot, opowiadał o morzu, jachtach i dawnych rejsach. Na chwilę znów był tam, gdzie czuł się naprawdę szczęśliwy.
Z całego serca dziękujemy Pani Kasi Furczyk za ten niezwykły gest.
Dziękujemy również Marshallowi, bo po raz kolejny pokazał, że dobro naprawdę rozchodzi się dalej. Czasem wystarczy jedna rozmowa, jedna prośba i jedno otwarte serce, aby wywołać uśmiech, którego nie da się opisać słowami.
A przecież... miała być tylko pocztówka.