W naszym hospicyjnym ogrodzie jest pewien krąg.
Niepozorny. Z ziemi, kamieni i ciszy. Można obok niego przejść i nawet go nie zauważyć… ale on ma swoją historię.
Stworzył go jeden z Pacjentów Hospicjum przy wsparciu psycholog – Ewy Fecko.
Na przedwiośniu tego roku.
Miał wtedy jedno, bardzo proste marzenie –
zostawić po sobie coś, co będzie dalej żyło.
Uwielbiał rośliny. Praca z nimi dawała mu spokój, sens i chwilę oddechu.
I tak wyznaczył krąg cebulkami żonkili, z krzewem na środku.
To była jego praca. Jego czas. Jego kawałek świata.
Dziś nie ma Go już między nami.
Ale przyszła wiosna. I ten krąg zaczyna oddychać.
Żonkile powoli wychylają się z ziemi,
Na krzewie pęcznieją pąki.
I kiedy na to patrzymy…
wiemy, że On tu wciąż jest.
W tym miejscu. W tej historii. W tej pamięci.
Bo są rzeczy, które zostają.