Nie przyjechał z pustymi rękami…
Kiedy Marshall - Pies do zadań specjalnych odwiedził naszych Podopiecznych w Zakładzie Pielęgnacyjno-Opiekuńczym, przywiózł ze sobą nie tylko uśmiech, serdeczność i mnóstwo dobrej energii.
Podarował również słodkie ciastka, kawę do wspólnego popołudniowego spotkania oraz dwa dyfuzory z zestawami olejków zapachowych.
Od tamtej pory na oddziale unoszą się piękne aromaty. Jednego dnia pachnie lawendą, innego różą, bergamotką, a jeszcze innego miętą z cytryną. To drobne rzeczy, ale właśnie one potrafią stworzyć atmosferę spokoju, odprężenia i domowego ciepła.
Takie gesty zostają z nami na długo. Nie tylko w pamięci, ale i w codzienności naszych Podopiecznych.
Marshallu, jeszcze raz dziękujemy z całego serca – za wszystkie prezenty, za obecność, za uśmiechy i za to, że po raz kolejny pokazałeś, jak wiele dobra może przynieść jedna wizyta.